Meta!…no prawie. W miniona sobote, w bardzo milym towarzystwie Izy i Pawla, przebrnalem przez ostatni slub w tym sezonie. Z wielka ulga i radoscia patrze na zalegajace tysiace rawow..ale nic to…widac swiatelko w tunelu. Dodatkowo, radosc podsyca fakt powiekszenia sie rodzinki i stety badz nie, nie chodzi tu o potomka. W zamian, do naszej zgranej paczki doszedl nikkor 85 1.4 oraz jego szeroki brat 14-24 2.8, tym samym czyniac mnie niepodwazalnie najslabszym ogniwem zestawu fotograf + jego torba
Ale…my tu gadu gadu, a zdjec nie widac. Z pewnoscia, niedlugo pojawi sie troche slubnych historii, a tymczasem powrot do zwariowanych i kolorowych ciazowych wybrykow. W rolach glownych Aga, tenisowy Maciek, malujaca Kasia Olesinska i najslabsze ogniwo zestawu fotograf + jego torba. Do dziela:



ECH dlaczego ja się wyprowadziłem tak daleko od Szczecina – moja żona też by chciała coś takiego szalonego…
Ostatnie jak dla mnie RE…WE…LA…CJA
kurde Lukasz…gdyby nie 7 godzinna podroz samochodem, wypchanym przenosnym studiem, naprawde chetnie bym podjechal
Świetny pomysł i wykonanie pierwsza klasa. Pozdrawiam.